Rok 2013 i numer jeden: „Traktat o łuskaniu fasoli”

Nie trzeba przeprowadzać dogłębnej analizy, by stwierdzić, że blogowo podsumowując 2013 rok wypada on (w przypadku mojego bloga) dosyć blado. Na szczęście dla mnie samej jednak, pod względem czytelniczym rok ten okazał się bogatszy prawie dwukrotnie od poprzedniego pod względem liczby przeczytanych książek i jest to wynik 27 pozycji. Niestety (a może „stety”) niewielki tylko procent z nich trafił w postaci omówienia na elektroniczne strony „niespiesznie”.

Mysliwski_Traktat_zNike Gdybym miała wyłonić mojego prywatnego zwycięzcę w kategorii najlepsza przeczytana książka roku 2013, byłby to bezapelacyjnie: „Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego. Niesamowitość tej książki polega moim zdaniem na tym, że jest to jedna z niewielu książek, do których można powracać przez całe życie. Sięgając po nią czytelnik w różnym wieku i bardzo różnym bagażem doświadczeń znajdzie gdzieś swoją historię. Przypuszczam, że czytając ją ponownie za kilka lat odnajdę w niej już nowe sensy, dostrzegę inne historie, które w danym momencie będą dla mnie ważne.

W późnojesienny wieczór do domu położonego w małej letniskowej miejscowości trafia nieznajomy, by kupić trochę fasoli. Tak zaczyna się historia – monolog właściciela domu, dla którego opowieść o fasoli i jej łuskaniu staje się początkiem opowieści o swym życiu. Przytaczając swoją historię dokonuje niejako bilansu, podsumowania tego co przeżył. Jednak to, tylko bardzo pobieżny i uproszony obraz tego, co dzieje się w książce. Traktat Myśliwskiego, to głęboka i metaforyczna opowieść o ludzkim losie, roli przeznaczenia i przypadku ale również o wierze, sztuce, pasji, a także naszej roli wobec innych ludzi i zwierząt. To wielowymiarowa i wielowątkowa rozprawa, w której autor, również człowiek dojrzały, z ogromnym życiowym doświadczeniem, powraca wciąż do fundamentalnych, „podstawowych” pytań dręczących ludzkość. Jednak nie daje nam, czytającym na nie odpowiedzi. Przeciwnie, konfrontuje nas z nimi, wskazuje, że wiele z nich nie ma jednoznacznych, prostych rozwiązań.

Mistrzostwo tej książki to również jej język, jest pięknie napisana. Autor z dużym wyczuciem i delikatnością przeprowadza czytelnika przez meandry opowieści dojrzałego człowieka. Zręcznie przeplata wydarzenia, który miały miejsce w rożnych okresach życia bohatera, jednak nie mamy poczucia zagubienia, a jedynie niedosyt „słuchania” dalszej części tych historii. Z pozoru prosty język powoduje to, iż proza ta ma szansę dotrzeć do młodego czytelnika, bez obawy, że zniechęci się on do lektury. Przychylne słowo należy się również Wydawnictwu Znak, za dobre wydanie książki, a szczególnie za pięknie dobraną szatę graficzną – przejrzysty tekst i nastrojowe zdjęcie na okładce (czytałam egzemplarz biblioteczny, w twardej oprawie, bez obwoluty).

Wiesław Myśliwski stworzył piękną książkę, prawdziwe arcydzieło. Na pewno znajdzie swoje miejsce na mojej półce, a ja postaram się sięgnąć po nią za jakiś czas. Zazdroszczę wszystkim tym, którzy jej lekturę mają jeszcze przed sobą.

Traktat o łuskaniu fasoli, Wiesław Myśliwski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006

[źródło zdjęcia: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,680,Traktat-o-luskaniu-fasoli ]

Nie wierzę w życie pozaradiowe

 Jakkolwiek nieprawdopodobnie to dla mnie brzmi, rozpoczął się sezon wakacyjny. Nieprawdopodobność tej sytuacji wiąże się z tym, że mój urlop jest jeszcze tak odległy. Gdybym miała polecić książkę na wakacje to z czystym sumieniem mogłaby to być książka Marka Niedźwieckiego Nie wierzę w życie pozaradiowe. Być może, że w przychylnym odbiorze tej pozycji pomaga mi ogromna sympatia do Niedźwiedzia z ulubionej od dzieciństwa radiowej Trójki. Dlatego przymykam nieco oko na to, że ów Niedźwiedź nie jest mistrzem pióra. Książka jest napisana sprawnie, acz nie porywająco. Miejscami nieco brakuje jej lekkości, którą po części rekompensuje ciekawe wydanie pełne osobistych zdjęć oraz kartek z pamiętnika (pisanego ponoć aż do teraz). Jest to opowieść o jego życiu radiowym ale też tym które dzieje się już w domowym zaciszu. Z książki tej wyłania się portret wrażliwego, ciepłego człowieka. Najbardziej dotknęły mnie momenty, w których opowiada o samotności. Czy taka samotność z wyboru bywa łatwiejsza?

Marek Niedźwiecki, Nie wierzę w życie pozaradiowe, Agora S.A., Warszawa 2011