Kup kochance męża kwiaty

kup-kochance-meza-kwiatyokladka „Boginią jesteś od początku do końca życia, ale boginią świadomą możesz być dopiero od pewnego momentu. To jest cały proces polegający na zbieraniu doświadczeń. I robienia z nich dobrego użytku. To jest kochanie siebie, to jest posiadanie ładnego, miękkiego szlafroka, swojego wygodnego fotela, kupowanie sobie ładnych rzeczy, picie kawy z pięknej filiżanki. Jeśli nas nie stać na rzeczy, to zawsze może to być spacer, ćwiczenia fizyczne, dobre myślenie o sobie i troska o siebie.”

Czytam powtórnie te słowa napisane przez Katarzynę Miller w książce Kup kochance męża kwiaty. Gdybym mogła zadedykowałabym je mojej nieżyjącej babci. Była kobietą piękną, charyzmatyczną, silną lecz naznaczoną melancholią. Z perspektywy dorosłej kobiety – jej wnuczki widzę, że prócz stygmatu przeżyć związanych z wojenną zawieruchą,  dużo dotkliwszy i bardziej wyniszczający okazał się dla niej brak dobrych uczuć wobec samej siebie. Z jednej strony stanowiła centrum swojego świata, jednak z drugiej tego środka nie potrafiła nawet darzyć sympatią. Trudno tak żyć…

Między innymi tej kwestii dotyka książka Miller. Wbrew tytułowi nie traktuje ona jedynie o męskiej niewierności. Autorka – psycholog z wieloletnim stażem i doświadczeniem opisuje temat zdrady o wiele szerzej. Pisze o zdradzie, która dotyka nas ze strony rodziców, bliskich, przyjaciół i wreszcie tej, którą fundujemy sobie sami. W kontekście zdrady pisze o poznawaniu samych siebie, swoich pragnień i dorastaniu. O szacunku do siebie, który może być podstawą udanego związku ale też naszą opoką, gdy dotknie nas rozczarowanie i fundamentem, na którym odbudujemy się na nowo po kolejnych klęskach.

„(…) Przede wszystkim powinniśmy umieścić w tych zasadach jedną „dbaj o siebie”. To powinna być pierwsza zasada. I „bądź szczęśliwy, to jest twój obowiązek”. Dostałeś dar życia , jedyny, jaki dostałeś na zawsze, więc bądź szczęśliwy. Podoba mi się zdanie Wojtka Eichelberga „Zajmij się sobą i daj światu odetchnąć”. Czyli  że gdy tobie będzie dobrze, to świat tylko na tym zyska. Wtedy buduje się kolejna enklawa spokoju, w której człowiek się cieszy, a jak ma naddatki, to może porozdawać innym.”

Ostatnie zdanie ważne również w kontekście zbliżających się Świąt.

Oba cytaty pochodzą z książki:

Kup kochance męża kwiaty, Katarzyna Miller, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2011 (wg kolejności: s.192/3 oraz 150)

Poniedziałkowe dzieci

Jest grudzień, za oknem cicho pada śnieg. Zamyślam się. Pamiętam, że to było dokładnie 8 grudnia, też padał śnieg. Którego roku? Nie pamiętam. Byłyśmy wtedy w liceum. Wydawało się nam, że jesteśmy już takie dorosłe. Siedziałyśmy na jednej z kolejnych lekcji, gdy okazało się, że wszyscy musimy opuścić szkołę z powodu jakiejś awarii. Mamy iść do domów, lekcje odwołane. Ten dzień był jak prezent, jak prezent z zaświatów od Jima Morrisona, który tego dnia obchodziłby swoje kolejne urodziny. Tak bardzo chciałyśmy wierzyć, że to nie przypadek. Pamiętam, że poszłyśmy nad Wisłę. Było zimno, brodziłam w białej brei swoimi nowymi, wybłaganymi od rodziców, czarnymi martensami. Włóczyłyśmy się po mieście z głowami pełnymi piosenek Doorsów, boskiej Janis, Henrixa, Zeppelinów, wczesnych Stonsów. Wydawało się nam, że mamy przed sobą ocean wolnego czasu, bunt i wolność  w sobie. Resztki kieszonkowego wydałyśmy na grzane wino w knajpie przy kościele, tej której od dawna już nie ma. Potem przeglądałam stosy książek w antykwariatach…

Patrząc wstecz okazuje się, że tak mało dni przeżyliśmy pamiętając z nich cokolwiek, przez większość z nich nasza pamięć prześlizguje się po omacku, jak po ciemnym korytarzu. Patti Smith pisząc swoje Poniedziałkowe dzieci wydobywa z cienia dni lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Opowiada o sobie, przyjaciołach, Nowym Jorku ale przede wszystkim o relacji z Robertem Mapplethorpem, jak sama pisze artystą jej życia. Piękną i mądrą recenzję tej książki warto przeczytać tutaj: god save the book

Piękna książka, która porusza we mnie delikatne struny wspomnień związanych z muzyką i fascynacji niepokorną fotografią Roberta Mapplethorpe’a. Ciekawy zapis tamtego czasu i klimatu oraz dorastania artystów przez duże A.

Patti Smith, Poniedziałkowe dzieci, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012