Drzwi do piekła

 Potrzebowałam trochę czasu, żeby napisać o książce Drzwi do piekła Marii Nurowskiej. To pierwsza książka jej autorstwa, którą przeczytałam. Według opisu z tyłu okładki jest to ponoć najmocniejsza ze wszystkich przez nią napisanych. Nie mam porównania z poprzednimi, ta jednak na pewno zrobiła na mnie mocne wrażenie. Być może dlatego musiał upłynąć ponad tydzień od jej przeczytania bym mogła spokojnie zastanowić się nad tą lekturą.

Drzwi do piekła to historia czterdziestoletniej pisarki Darii Tarnowskiej, która trafia do kobiecego więzienia za zabójstwo męża – Edwarda. Wyrok to 12 lat odsiadki. Powoli wchodzimy wraz z główną bohaterką w więzienny świat. Przekraczamy tytułowe drzwi do piekła. Za nimi odnajdujemy nie tylko inferno życia w zamknięciu ale również prywatne piekło Darii i odsiadujących swe wyroki kobiet. Książka wciąga czytelnika, gdyż Nurowska stworzyła ciekawą, dobrze napisaną historię. Próżno szukać tu podziału na rozdziały, części lub tomy. Niczym ciasno spleciony warkocz przeplatają się ze sobą pasma kilku opowieści: więziennego życia, przeszłości Darii i jej trudnego związku z Edwardem, relacji – graniczącej z fascynacją – Darii z jej wychowawczynią w więzieniu. Autorka pozostawia jednak czytelnika z poczuciem nadziei. Więzienie było dla Darii trudnym doświadczeniem ale z drugiej strony stało się swego rodzaju czyśćcem, w którym znalazła się bliżej odnalezienia samej siebie po piekle trudnego małżeństwa.

Pojawia się też zawodowy wątek – Daria w więzieniu pracuje jako opiekun więziennej biblioteczki.

Książka wciąga, jest dobrze napisana ale jednak trudno mi jednoznacznie się nią zachwycić, wyczuwam tą delikatną fałszywą nutę w całej opowieści ale może tym razem to tylko niewprawne ucho słuchacza …?

Maria Nurowska, Drzwi do piekła, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012

Reklamy

Nie wierzę w życie pozaradiowe

 Jakkolwiek nieprawdopodobnie to dla mnie brzmi, rozpoczął się sezon wakacyjny. Nieprawdopodobność tej sytuacji wiąże się z tym, że mój urlop jest jeszcze tak odległy. Gdybym miała polecić książkę na wakacje to z czystym sumieniem mogłaby to być książka Marka Niedźwieckiego Nie wierzę w życie pozaradiowe. Być może, że w przychylnym odbiorze tej pozycji pomaga mi ogromna sympatia do Niedźwiedzia z ulubionej od dzieciństwa radiowej Trójki. Dlatego przymykam nieco oko na to, że ów Niedźwiedź nie jest mistrzem pióra. Książka jest napisana sprawnie, acz nie porywająco. Miejscami nieco brakuje jej lekkości, którą po części rekompensuje ciekawe wydanie pełne osobistych zdjęć oraz kartek z pamiętnika (pisanego ponoć aż do teraz). Jest to opowieść o jego życiu radiowym ale też tym które dzieje się już w domowym zaciszu. Z książki tej wyłania się portret wrażliwego, ciepłego człowieka. Najbardziej dotknęły mnie momenty, w których opowiada o samotności. Czy taka samotność z wyboru bywa łatwiejsza?

Marek Niedźwiecki, Nie wierzę w życie pozaradiowe, Agora S.A., Warszawa 2011