Doppler

Problem z ludźmi polega na tym, że gdy tylko wypełniają jakiś pokój, widzi się ludzi, a nie pokój. Wystarczy, że pojawi się jeden człowiek, a duże, puste przestrzenie przestają być dużymi pustymi przestrzeniami To człowiek wyznacza kąt widzenia. A kąt widzenia jest prawie zawsze skierowany na innych ludzi. W ten sposób powstało złudzenie, że to człowiek jest najważniejszą istotą na ziemi. Bardzo dziwne złudzenie. (s.113)

O tym właśnie traktuje ta książka. O tym, że prawdopodobnie ulegliśmy bardzo wiarygodnie wyglądającemu złudzeniu, że jesteśmy najważniejszym gatunkiem na naszej planecie. To błąd – mówi Doppler tytułowy bohater. Doppler to mężczyzna w średnim wieku, który wraz z żoną i dwójką dzieci zamieszkuje przedmieścia Oslo. Żyje zatopiony w wygodnym życiu,  w którym kursuje pomiędzy domem i pracą, życiem w którym podstawowym i najważniejszym wyborem staje się ukończenie remontu łazienki i dobór koloru kafelków. Pewnego dnia spada z roweru i uderza się w głowę. Wydarzenie to zbiega się również ze śmiercią jego ojca. Doppler doznaje przebudzenia, które wywraca jego życie do góry nogami. Przeprowadza się do lasu, zamieszkuje w namiocie, ogranicza maksymalnie kontakt z ludźmi, żywi się tym co znajdzie lub upoluje, próbuje wprowadzić w życie handel wymienny zamiast posługiwania się pieniędzmi. Po pewnym czasie jego wiernym przyjacielem zostaje młody łoś – Bongo, który staje się jego uczniem, przyjacielem, powiernikiem.

Sięgając po tą książkę szukałam swego rodzaju odskoczni, innego spojrzenia i niewątpliwie jest to historia nietuzinkowa. Absurdalna, miejscami zabawna, gdzieniegdzie surrealistyczna opowieść zawiera ciekawe i mądre przesłanie. Jest to znakomita satyra na współczesne konsumpcyjne, zachodnie społeczeństwo. Pomimo tego jednak, że książkę oceniam dosyć wysoko jest pewne „ale” w w jej odbiorze. Chodzi zatem oto, że wciąż mam jednak poczucie, że pisana jest przez osobę patrząca z perspektywy bogatego państwa, w którym dawno zniknął problem zaspokojenia podstawowych potrzeb obywatela i mozolnego wiązania końca z końcem. To duża różnica, która znacząco zmienia perspektywę. Być może dlatego historia ta jednak nie ujęła mnie do końca.

Erlend Loe, Doppler, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2006

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s